Tanie Pokoje W Augustowie

Noclegi Augustow Lomza Poland Genealogy

Ich wykonanie potrafi i nie określoną sandlera i sukces królowej które stały luzem. Mieliśmy jużpania nasób, czwarte, pojedyncze skleciliśmyilku zdobycznych desek, kilkunastu nie wypalonych cegiełyło dla mnie. Już niktas nie poniewiera się po klepisku, wszyscy śpimy prymitywnych legowiskach, ale zawsze to co innego. Zanim nadeszła wiosna nacierpieliśmy się zimna ile wlezie. Chłopcy nocami polowali wszystko, co dało się spalić. Spiłowali nawet żurawieieczynnych studniachrewniane zręby. Paliliśmy tylko tyle, aby ugotować jakiejś kaszyszenicy. nadal pracujęagazynach zbożowych, dostaję pajokmielej napełniam kieszenie, nogawki pszenicą mam blisko do magazynów gdzie pracuję domu nikt mnie już nie podgląda. Mama wzięła się za wyszywanie tzw. kosynek które robirześcieradeł. Kolorowych nici dostarczają polskie kobiety. Co która gdzieś wygrzebie czy wypruje, oddaje Za kosynki dostajemy mleko, czasami grudkę masła lub kilka ziemniakówołchozie pada masowo bydłoraku paszy. Lato było suche, siana niewiele dało się zebrać, słomę zapadał amen śnieg, mróz trzyma bez przerwy 40ięcej stopni. Wychudzone, wyczerpane bydło pada po kilkadziesiąt sztuk dziennie. Oborowi nie dają rady wozić tzw. bakutil Wilki maja nie lichą ucztętadami gromadzą się. Często słychać wściekłe warczenie albo skowyt ukaranego uczestnika. Bakutil znajduje się gdzieśm od naszej wioskiyleż samo od Nowo-Akimówki, rosyjskiej wioski. Niektóre padłe sztuki są przeznaczone żywienie zbiorowe, ale szczęście nie musimyiego korzystać. We wsi zabrano jużilku większych domów krytych słomą sczerniałe od starości strzechy paszę, ale to jest kroplaorzu. Niektórzy mieszkańcyaszejkolicznych wiosek spotykają się bakutilu, gdzie odrąbująamarzniętej padliny co lepsze kawałki, przeważnie szynki ,ale mięsa niewiele. Jednaaszych pańołkowyska wywieziona synami, Rysiem, moim rówieśnikiemilkuletnimi bliźniakami Dudusiemędrusiem, bardzo energiczna kobieta, szczupła, niskarlim nosem, który dawał się zauważyć, ubranabyt długą jesionkę męża, mężowe, mocno za duże butyzapce ruskiej uszance, przepasana sznurem, sama opowiadała jak toiekierkąidłami coaz idzie zabrać wilkom co lepsze kąski. Pamiętam jej nazwisko ale nie chcę wymieniać, może rodzina nie chciałaby. Mieszkałaowo–Akimowce więc po mięso miała raczej blisko. Starszy jej syn Rysio był chorym, wątłym chłopcem. Pomagał matce jak mógł. Nauczył się prząść kołowrotku, robić drutach swetry, chustki, skarpety ten sposób dorabiał życie. Nie wiem tak pewno, ale chyba wszyscy przetrwali tą katorgęrócili do Ojczyzny, ale to jeszcze bardzo daleka sprawa. Do wiosnyołchozach naszymąsiedzkim została zaledwieogłowia. Nikt jednak nie poniósł tak surowej jak zarząd naszego kołchozukładzie pięciu mężczyzn. Byli to: przewodniczący kołchozu Oks, siel-sowietu Szumacher, brygadzista Celdnraich tak zwany „objeszczik” Naiberger, drugi brygadzista Wagner. Wszyscy zostali aresztowani, oskarżeniabotaż, osądzeni karę śmierci miesiąc po osądzeniu zgładzeni. Żona Szumachera byłaaawansowanej ciążyyniku tragicznych przeżyć nastąpił przedwczesny poródhłopczyk zmarł. Żona Oksa oczekiwała również dzieckao ósmego. Udało jej się donosić ciążęrodzić zdrową dziewczynkę, ale po ośmiu miesiącach została aresztowana, rzekomo za kradzież zboża, osądzona razemzieckiem naat, osadzonaiezieniu, gdzie po roku zmarło dziecko miesięcy później matka. Nieletnimi sierotami zaopiekowały się siostry matki ale dola tychże była nie do pozazdroszczeniaosyjskich kołchozach zarządy również były sadzone ale nie karę śmiercia odsiadki. Tak to władza radziecka dbałaajątek kołchozów, mniej albo wcaleudzi. Po bardzo surowejnieżnej zimie nadeszła dosyć niespodzianie wiosna, raptownie ociepliło się, śnieg zaczął topnieć, woda zalewać step, wiejskie ulice, które zamieniły sięotoki, jak również ziemianki. szczęście woda szybko opadłaie rozmyła glinianych ziemianek. Brygadzistaiosną przypomniałoich braciach, tym razem mnie; mieliśmy pracowaćolowej brygadzie przy orce, zasiewach, koszeniu siana itp. Wcześniej zdążyliśmy wyburzyć walącą się ścianę, naciąć kostek darninyoprawić ją. Mnie udało się wymigać od pracy stepieostałam znowu zatrudnionaagazynach zbożowych. Praca była bardzo ciężka, szuflowanie zbożaednego kątarugi, często pod sufitotem usuwanie warstwy zgniłej, cuchnącej pszenicylepiska, wymagało dużego wysiłkuobrej kondycji. To była praca dla dorosłej, silnej osobyie dla 14-letniej dziewczyny. Tym się nikt nie przejmował„nado było rabotaćsio Przez cały czas żadnej rozrywki, jakiejś nadziei lepsze, oparciaimś. Żyjemy jak zwierzęta, praca ponad siły, ciągła troskayżkę strawy, brak najbardziej podstawowych rzeczy. Brak mydła, proszku do prania; bracia czasami wpadają do domu zawsze brudni, obdarci. Mama bez przerwy łata rozłażące sięękach koszule, bluzy, spodnie, gotuje to wszystko dworzeużym kotle, to jest jedyny sposób wszyo tygodniu lub dwóch znowu jest to samo. pracuję po 10 godzin, czasami krócej. więc mam wieczory wolne. Przychodzi do mnie Hoffmanówna, czasami czytamy „Trylogię którą udało się jej przemycić ukrytąościeli; niektóre fragmenty recytujemy pamięć. Wpada również do nas moja rówieśnica Brak, sąsiadkaaprzeciwkaitarą, której ładnie gra. Cała jej rodzina jest muzykalna. Ojciec, stolarzawodu, zrobił cymbałyra nich. Syn Hainrich akordeon, Natalka gitarętarsza jej siostra mandolinę. Często wieczorami grająomu aż słychać ulicy. Zachodziłam do nicholnych chwilach te koncerty. Matka, bardzo miła kobieta, słabo znająca język rosyjski, bardzo mnie lubiłaapraszała